Polecam
Cześć
Przez wiele dziesięcioleci konflikty między Indianami, a białymi dziesiątkowały ludność jednej, jak i drugiej strony.
Słynny wódz Kochis.
Spór o dzieci indiańskie, które pracowały u kolonistów, jako służba trwał, na potykając co rusz nowe trudności. Ostatecznie zwrócono się z prośbą o rozstrzygnięcie problemu do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Został on rozstrzygnięty na korzyść Indian oraz dzieci. Jednak były jeszcze inne zadania, które miały na celu spacyfikowanie dwóch bardzo buntowniczych i agresywnych plemion indiańskich. Nie było to wcale takie łatwe, gdyż wodzowie plemion byli niezwykle przebiegli. Po długich poszukiwaniach znaleziono trapera, uważanego za przyjaciela plemienia. Apacze oszczędzili go podczas kilku napadów. Człowiek ten gotów był zawieść generała do plemienia Kochisa, jeśli ten wyruszy bez żadnej wojskowej eskorty. Po długiej podróży do obozowiska dotarło pięciu mężczyzn. Kochis był już starym wodzem, którego zmęczyły lata walki, a do tego zdziesiątkowanemu plemieniu groziła zagłada. Był gotów zawrzeć pokój, jednak rozesłał swoich dwunastu ludzi na wojnę i czekał na ich powrót. Nie podejrzewano tego plemienia o zdradę, dlatego wspólnie oczekiwano na powrót wojowników. Misja zakończyła się sukcesem. Na rozmowy Przybylo wielu kapitanów. Chirakaua zgodzili się osiąść w rezerwacie na południowym wschodzie Arizony. Kochis dotrzymał umowy do końca swoich dni, jego starszy syn, który po śmierci przejął władzę również był jej wierny.
Czerwonoskórzy i blade twarze. i nie tylko.