Cześć

Przez wiele dziesięcioleci konflikty między Indianami, a białymi dziesiątkowały ludność jednej, jak i drugiej strony. Cajon

Krwawe starcie.

Krwawe starcie. Indianie postanowili uderzyć w pierwszej kolejności w pozostałości fortu, w którym najczęściej zbierali się łowcy bizonów. Szaman Komanczów obiecał, że jego czary ochronią cale plemię i zapewnią im zwycięstwo, jednak powinien raczej przypomnieć sobie religijne zwyczaje swoich wrogów. Uderzyli rano, kiedy żołnierze nie udali się na polowanie i zostali w obozie. O wiele lepiej byłoby zaatakować w inny dzień tygodnia. Szaman stwierdził jednak, ze zbłądzili, zabijając skunksa na początku wyprawy i spadla na nich klątwa. Wściekli Indianie, którzy nie wyrządzili wrogowi wielkich szkód, sami ponosząc duże straty nie przyjęli jego wyjaśnień. Jeden z Czejenów podniósł nawet bicz na szamana, jednak towarzysze powstrzymali go. Szaman uszedł z życiem, lecz strącił poważanie w plemieniu. Pokonani wojownicy skierowali się do odwrotu. Po drodze napotkali osadników, których córki porwali. Wojsko wkroczyło do akcji wkrótce potem, na jesieni. Na miejsce przybyły cztery osobne grupy, każda dowodzona przez innego oficera. Po miesiącu zaprowadzili w rejonie coś na kształt pokoju. W zimie i wiosną kolejni wodzowie poddawali się i trafiali do niewoli. W marcu przyjęto kapitulację głównych sil. Santana i Wielkie Drzewo byli pod ciągłym nadzorem. Pierwszego odesłano do Teksasu, gdzie kilka lat później rzucił się z dachu więziennego szpitala, a Wielkie Drzewo odsiedział swoją karę.

Czerwonoskórzy i blade twarze. i nie tylko.